Okręg Podlaski
Polski Związek Działkowców
Wiosną i wczesnym latem nasze ogrody działkowe wyglądają pięknie. Czasem spadnie deszcz, woda w kranie leci – łatwo pomyśleć że wszystko jest w jak najlepszym porządku.
Tymczasem prawdą jest taka, że Polska z roku na rok dramatycznie wysycha. Jeśli nie zmienimy podejścia, nasze zielone oazy szybko mogą zmienić się w wyschnięte stepy.
Weźmy dla przykładu kwiecień tego roku - suma opadów na Podlasiu była drastycznie niższa od normy wieloletniej (1991–2020 r. - 37,7 mm), miejscami poniżej 30% typowych dla tego miesiąca wartości (11 mm)! W skali całego kraju był to trzeci najsuchszy kwiecień w historii jednolitych pomiarów instrumentalnych w Polsce. A styczeń i luty? – zaledwie 50% tego co powinno spaść zgodnie ze średnią wieloletnią.
Jesteśmy na szarym końcu Europy
Wielu z nas myśli, że Polska to kraj, w którym wody jest pod dostatkiem. To mit. Pod względem zasobów wody przypominamy... Egipt. Na jednego mieszkańca przypada u nas ponad trzy razy mniej wody niż wynosi średnia w Europie (Polska - 1600 m³; Europa - 4500 m³).
Dlaczego tak jest, skoro przecież co jakiś czas mocno pada?
Zmienił się charakter opadów. Kiedyś deszcz siąpił przez dwa, trzy dni – powoli i głęboko wsiąkał w ziemię. Dzisiaj mamy do czynienia z tzw. opadami nawalnymi kiedy w godzinę spada tyle wody, co kiedyś w miesiąc. Taka woda nie nadąża wsiąkać. Błyskawicznie spływa rowami i rzekami ostatecznie trafiając do Bałtyku, a głębsze warstwy ziemi na naszych grządkach dalej są suche jak pieprz.
Eksperci alarmują: susza w Polsce przestała być anomalią. Stała się nową, niebezpieczną normą, która zaczyna się już wczesną wiosną i blokuje rośliny na samym starcie.
Wielkie zbiorniki nas nie uratują
Często słyszy się, że problem rozwiążą wielkie, betonowe zbiorniki budowane przez państwo. Hydrobiolodzy mówią jasno: to ślepa uliczka. W czasie wielkich upałów woda z takich sztucznych jezior paruje w zastraszającym tempie.
Najważniejsza jest mikroretencja, czyli zatrzymywanie wody dokładnie tam, gdzie spadła. I tutaj kluczową rolę mamy do odegrania my – działkowcy.
Cztery proste zasady na czas suszy
Skoro nie możemy liczyć na to, że pogoda sama się naprawi, musimy zmienić parę nawyków. To banalne nawyki, które ratują ziemię (i nasz portfel):
Łap deszczówkę (to podstawa): Podłączenie beczki pod rynnę altany to dziś obowiązek. Deszczówka jest darmowa, miękka i ma idealną temperaturę dla roślin. Podlewanie wodą z kranu w czasie suszy to ogromne marnotrawstwo.
Nie zostawiaj gołej ziemi (ściółkowanie): Odkryta, czarna ziemia między grządkami działa jak patelnia – słońce błyskawicznie wysysa z niej wilgoć. Przykrywaj glebę skoszoną trawą, słomą albo korą. To hamuje parowanie nawet o kilkadziesiąt procent!
Podlewaj z głową: Podlewanie w pełnym słońcu nie ma sensu – woda wyparuje, zanim dotrze do korzeni, a krople popalą liście. Podlewaj rano lub wieczorem i lej wodę prosto pod korzeń, a nie po całych roślinach.
Mniej betonu, więcej natury: Betonowe ścieżki i wielkie, krótko strzyżone trawniki (które bez litrów wody zaraz żółkną) podnoszą temperaturę na działce. Sadźmy drzewa dające cień, krzewy i twórzmy małe łąki kwietne – one zatrzymują wilgoć w powietrzu.
Czas na zmianę myślenia
Susza to fakt a nie wymysł klimatologów. Ogrodnictwo w dzisiejszych czasach to nie tylko duma z pięknych warzyw, ale przede wszystkim odpowiedzialność. Zacznijmy szanować każdą kroplę wody na naszych działkach – zanim będzie za późno.
Filip Roman
starszy instruktor ds ogrodniczych
architekt krajobrazu
Polski Związek Działkowców
Okręgowy Zarząd Podlaski
ul. K. Ciołkowskiego 2/5
15 - 245 Białystok
wjazd od ul. Mickiewicza
Sekretariat
tel. 577 761 183 / 85 732 22 58
podlaski@pzd.pl
Ośrodek Finansowo Księgowy
tel. 694 757 251; 728 855 757
ofkpodlaski@pzdpodlaski.pl